2005-05-15 01:28:44
+ film +
Znacie to uczucie, kiedy wspomnienia z dzieciństwa wracają? Ja to uwielbiam. Dzisiaj ogląałm "Bloodsport" i całe moje dzieciństwo stanęło mi przed oczami. Kiedy pierwszy raz oglądałam ten film miałam może 5 albo 7 lat. Moja przygoda z kinem azjatyckiem jescze się wtedy nie zaczęła, ale pamiętam, że akcja tocząca się w Chinach i te walki już wtedy wywarły na mnie ogromne wrażęnie. Pomijając fakt, żę wtedy bardzo podobał mi się Jeanne Clode Van Damme :P
A dzisiaj, po tylu latach i niejednym już obejrzanym japońskim, koreańskim, chińskim czy taiwańskim klasyku ten film wywołał na mnie ogromne wrażenie. Nie umiem tego wyrazić słowami, czuję coś dziwnego i to jest cudowne. Znowu czuję się tak jakbym miała spowrotem te kilka lat.
A może to wszytko dlatego, żę po prostu jestem teraz starsza? Że jestem na progu dojrzałości, a tak bardzo pragnę pozostać wesołym, beztroskim i nieświadomym dzieckiem? Nie wiem. Nie mam pojęcia. Wiem tylko, że to co teraz czuję jest niezwykłe i nie chcę żeby to przeminęło :(
skomentuj (3)
2004-05-07 08:17:27
+ a nie wiem co tu napisać hjehje HEJ! +
ahahaha I wanna be your man, I wanna be your fightin' strooooong man! I need you to be my girl, I want you to be my girl, I need you to be my girl!!
spiewam se na informie bo mam dobrego humorka ^^ a odnośnie tych bojsów to mam dwóch czy trzech na oku, ale nie bede robić JA nic w tym kierunku a zapewniam że żaden nie jezd pokroju tych błaznów.
hehehehe nie wiem co sie dzieje tu w klasie bo słucham mjuzika i chyba zaraz bede miała nieobecność ^^ a nie, jednak zdążyłam krzyknąć: jeeestem! kuuuurde niech mnie ktoś pierdolnie bo samo to mi chyab dziś nie przejdzie LOL hehehe topra mykam narka!
skomentuj (1)
2004-05-04 20:23:46
+ WŁOCHATY +
Spocone ciała, mknące w zawrotnym tępie, kreślące na parkiecie chaotychny krąg, którego środek przejęli pogujący fani, a na scenie szalał... WŁOCHATY!!!
Szkoda, ale iść trzeba dalej, wychodząc za róg widzę kolejne bawiące sie dushe. Staję więc w środku zamieszania, dopijama piwo marki piwo i przyciągając do siebie swój gatunek zaczynam skakać i odrzucać od siebie złomowisko plastików. Łapię dech podczas chwili wytchnienia, gupię kostkę i poznaję dwa roczniki 84 płci męskiej. Malutkie motylki wzbiły się do lotu w czasie pewnej tantedy i następnej tym razem wspaniałej konstrukcji. Przypadkowo, a może pod wpływem jakiejś innej siły zerkam w bok. W cimności widzę kontury postaci, opiera się o barierkę, ręce ma skrzyżowane na piersi, głowę pochyloną, dostrzegam kosmyki ciemnych włosów prowokująco opadające na ciemne oczy, które wpatrują się w nasze dwa splecione ciałą. Nie wiem czy to złudzenie, ale chyba dostrzegam zazdrość, tęskne spojrzenie. Coś ciężkiego uderzyło mnie w środku, kiedy spotkały się nasze spojrzenia. Bolało, w swym cierpieniu spowodowanym zaledwie sekundą wtuliłam sie w inne ciało.
Żegnam się, zostaję sama, wkładam ręce do kieszeni i stoję obok koleżanki pochłoniętej swym chłopakiem. Spuszczam głowę i widzę, że krtoś do mnie podchodzi. Barwa tego głosu przyprawiła mnie o przyjemne dreszcze, takie to było niespodziewane, nigdy bym nawet nie pomyślała ^^ tym razem na parkiecie wzbiło się rpawdziwe stado motyli, a ja byłam taka szczęśliwa, że nawet teraz mam ochotę skakać, przyjemnie mi się zasypia i nawet się dziś nie pożarliśmy ^^
Nie chcę znowu grać, nie bawią mnie te żałosne plastiki, chcę czegoś naturalnego...chcę gravitacji
jednak i tak chcę mieć dobry kontakt, wkurzają mnie te uczucia, tracę panowanie nad swoim umysłem, nienawidzę tracić nad sobą kontroli...
skomentuj (6)
2004-03-14 21:42:50
+ The Vampires' Theatre +
Szłam ciemnym korytarzem. Z wąskich ścian obesrwowały mnie stare, wyblakłe teatralne plakaty. Zawiał lekki wietrzyk, zapewne z dziury w przegniłym suficie. Im dalej byłam tym mocniej uderzał w moje nozdrza, jakiś odór. Czułam w nim coś mrocznego, coś złego... smród śmierci.
Poderwałam się do biegu by po chwili zatrzymać się na wielkich drewnianych drzwiach, które pod wpływem uderzenia ustąpiły z lekkim skrzypnięciem. Weszłam do ogromnej sali, miejsca w którym odbywały się najpiękniejsze spektakle. Kurz pokrywający podłogę tłumił całkowicie moje kroki. Słyszałam tylko własny oddech. Z niezwykle wysokich okien zwisały ciężkie, czarne zasłony, które były już tylko marnym ciemiem jedwabi z przed kilkudziesięciu lat, niegdyś niczym atłas wyścieła trumnę, opiewających okna. Z sufitu niepewnie zwisał ogromny żyrandol przyozdobiony girlandami pajęczyn.
skomentuj (5)
2004-01-02 15:44:33
+ death +
Kiedyś strach mnie sparaliżuje. Splątana w sieć własnego umysłu, coraz częściej pragnę wtulić się w ciemny kąt mojego ziemskiego piekła. Nieme łzy spływają cicho po bladych policzkach. W zrenicach okutych czarną maską cierpienia maluje się paniczny strach. Czuję drżenie na całym ciele, pragnę by ktoś mnie mocno przytulił. Ktoś tylko mój... Mój wzrok nieustannie przyciąga pusta butelka przewrócona na brudnej podłodze. Czy to ja wypiłam "truciznę" jaka w niej była? Czy to ja opróżniłam ją aż do dna? Czuję krew, która przez ciemne tunele, poprzez krtań, próbuje wydostać się na zewnątrz. Zasłaniam dłonią usta. Wargi zaczyna pokrywać życiodajna substancja. Wąskim strumyczkiem, którego żródłem jest rozerwana wątroba, ścieka po podbródku, przepływając przez szyję, zatrzymuje się na białej, poszarpanej bluzce. W powietrzu wyczuwam zapach śmierci. Stało się coś złego... Czuję ostry ból w klatce piersiowej. Nie mogę złapać oddechu. Całe me ciało przeszywa prąd. Moje ręce zaczyna pokrywać brudna krew. Czuję w sobie nieodwracalną zmianę. W umyśle rodzi się przerażająca myśl, która ogarnia w całości resztki świadomośći: "Zabiłam. Kogoś zabiłam. Zabiłam w sobie "dziecko". "Dziecko", będące resztką po dawnej mnie. Dziecko, które umiało się bawić bez alkoholu. Dziecko, które potrafiło się ze wszystkiego cieszyć. Dziecko, które pozwalało mi żyć szczęśliwie. Nie mogę nawet wyprawić mu pogrzebu. Czuję się taka pusta... Straciłam ważną część siebie. Zabijam, powoli zabijam samą siebie." Przeraża mnie to, lecz nic z tym nie robię. Pozwalam by czas zabliźnił stare rany. Chcę zapomnieć, odciąć się od przeszłośći, lecz ktoś mi na to nie pozwala. Ktoś tylko mój...
Zaszyta w ciemnym kącie, nagle dostrzegam strumień światła. Jest zbyt jasny bym mogła na niego patrzeć. Staje się coraz większy, jakby ktoś otwierał
drzwi. Wyłania się z niego jakaś postać. Widzę tylko kontury, nie chcę tam patrzeć. Nie chcę, żeby ktoś zobaczył mnie w tym stanie. Pragnę schować się w moim kącie. Odepchnąć nieznajomewgo, obcego. Stanął naprzeciw mnie. Kucnął i wyciągnał w mym kierunku rękę. Odepchnęłam ją. Nagle zniknął. Rozmył się w powietrzu. Na wpół żywa zaczynam żałować. Znów wracają do mnie stare lęki. Znowu wyrzuty sumienia... Pragnę odzyskać swoją niewinność. Pragnę ożywi tamto dziecko. lecz ono nie chce do mnie wrócić. W rozpaczy zaczynam szukać czegoś ostrego. Pokój jest jednak pusty. Nie mam jednam odwagi by ponownie chwycić za tą samą butelkę. Pragnę śmierci całkowitej. Nie chcę żyć w taki sposób! Pragnę odzyskać siebie, ale ciągle sięgam po truciznę.
Pragnę kogoś poznać, ale wszystkich odtrącam. Pragnę stac się taka jak dawniej, ale zbyt boję się zmiany.
Poznałam kogoś. Ten ktoś przypomina mi dawną siebie. Nie wiem czy dane mi go było spotać celowo, czy też jest to po prostu zbieg okolicznośći. Widzę siebie kilka lat temu. Wspaniale jest obserwować ta osobę, to tak jakby wspomnienia przybrały materialną postać tylko, że w innym wcieleniu. Jedank widzę, że ta osoba, podobnie jak ja kiedyś, również zaczyna się zmieniać. Mam do niego słabość. Pragnę się nim zaopiekować. Powiedzieć, żeby tego nie robił, że ta zmiana zniszczy go tak jak teraz niszczy mnie. Wiem jednak, że się nie odezwę. Pozwole by zaczął się marnować. Wolę uciec do swego ciemnego kąta, niż podać komuś rękę. Zbyt bolesne są rany, bym mogła je spowrotem odnowić. Może kiedyś...
I tak w samotności, dąże sobie do całkowitej zagłady.
skomentuj (9)
2003-12-16 23:51:48
+ to znowu ja! nieposkromiony zboczeniec! +
IT'S ALIEVE!!!
To żyje, znowu działa! Znowu mogę pisać tak żebyście to widzieli!
Wystarczyło tylko zapłacić za "niekomercyjne" konto!!! Bo tamte dwa na których były poprzednio fotki wprowadziły mendy zakaz hotlinkowania! Ale ja potrafię się obejść bez nich! NIO!
JUSH NIEDŁUGO NOWE NOTKI!!
skomentuj (16)
2003-11-14 09:07:57
+ historia pewnego... germanisty part two +
Czerwnowy, wielki, z dokładnie zarysowanymi żyłami, przez które pod wielkim ciśnieniem przepływała szkarłatna (to wcale nie miała być żadna iluzja! ^^) życiodajna substancja, stnął na baczność niczym jego właściciel podczas odgrywania hymnu Niemiec. W chwili kiedy miał już brutalnie wedrzeć się w niewinną krainę dziecięcych cnót poczół mocne szarpnięcie.
Odwrócił sie i przed swoją napaloną buźką ujrzał górę mięśni, odzianą zaledwie w malutką czarną szmatkę i czerwone spodenki z jednoznacznym otworem pomiędzy nogami. Wielkie genitalia olśniły zdegenerowanego magistra. Korki, bo tak miał na imię wybawiciel chłopca uwolnił malca z obcjęć nauczyciela i pozwolił mu odejść. Za malcem zamknęły się drzwi i nic już nie mógł ujrzeć.
Jednak nasz chłopczyk nie okazał się aniołkiem... Żądny mocnych wrażeń podszdł do białych drzwi i przytknął oko do dziurki od klucza. Obraz, który ujrzał przekraczał wszelkie wyobrażenia siedmioletniego dzicka. Teraz nauczyciel zajmował jego miejsce, skakanka, która zaledwie przed chwilą pomogłaby mu stracić niewinność, teraz krępowała ręce jego niedoszłego oprawcy. Nauczyciel chciał krzyczeć, lecz Korki skutecznie blokował mu sta swoim ogromnym fallusem (najwyraźniej miał wprawę). Krew, która przed chwilą wspomagała zasoby naturalne dolnych partii germanisty teraz w całości napłynęła do jego twarzy...
Więcej jednak nasz niedoszły poszkodowany ujrzeć nie mógł, gdyż wielki, czarnoskóry Korki swoimi plecami przesłonił wszystkie widoki.
A drzwi od pracowni były jeshcze dłuuuugo dłuuuugo zamknięte... ^^
A co wy myślicie, że ja jestem perwersyjnym zboczeńcem, który nie myśli o niczym innym jak tylko o sexie i jak zcwelić germanistę?! (hehe i macie rację ;p) Gome! tak wyszło ^^
drrrrrrrryyyyyn dzwonek!
skomentuj (7)